"Szpital Ginekologiczno-Położniczy w Poznaniu" to uznana placówka medyczna zlokalizowana przy ul. Polna 33, która wyznacza standardy w dziedzinie położnictwa, ginekologii i neonatologii. Jesteśmy szpitalem trzeciego stopnia referencji, co świadczy o naszej specjalizacji w diagnozowaniu i leczeniu najbardziej skomplikowanych przypadków medycznych. Naszym nadrzędnym celem jest zdrowie i bezpieczeństwo kobiet, co odzwierciedla się w szerokiej ofercie świadczeń zdrowotnych oraz w zaangażowaniu w działania profilaktyczne i edukacyjne. W naszej ofercie znajdują się poradnie ginekologiczno-położnicze, specjalistyczne oddziały szpitalne, a także nowoczesne laboratoria i pracownie diagnostyczne. Nasze metody leczenia charakteryzują się wykorzystaniem najnowocześniejszych, małoinwazyjnych technik operacyjnych. Współpracujemy z Narodowym Funduszem Zdrowia, co zapewnia stabilność finansową i dostępność usług dla szerokiego grona pacjentek. Szpital jest również miejscem kształcenia przyszłych specjalistów w dziedzinie medycyny oraz centrum propagującym oświatę zdrowotną.Jako jednostka referencyjna o najwyższym stopniu specjalizacji, jesteśmy zobowiązani do ciągłego podnoszenia jakości naszych usług, co jest potwierdzone zaufaniem pacjentek i ich rodzin. Nasze zaangażowanie w wysokie standardy medyczne oraz dbałość o zdrowie kobiet sprawiają, że jesteśmy wiodącą placówką w tej dziedzinie medycyny.Zapewniamy kompleksową opiekę, od profilaktyki przez diagnostykę, leczenie, aż po edukację zdrowotną, co czyni nas nie tylko miejscem leczenia, ale także centrum wsparcia dla kobiet na każdym etapie ich życia.

Opinie pracowników o firmie Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny UM w Poznaniu (0)

Tylko wiarygodne opinie. Zależy nam na Twoim zaufaniu, dlatego nie pozwalamy pracodawcom modyfikować treści opinii od pracowników.

Opinia musi mieć minimum znaków
Przekroczono dozwoloną długość tekstu
Przekroczono dozwoloną długość tekstu
Przekroczono dozwoloną długość tekstu
Ocena pracodawcy * (oceń wszystkie pozycje)
Atmosfera pracy
Komunikacja i organizacja pracy
Możliwość rozwoju
Wynagrodzenie
Pytanie musi mieć minimum znaków
Przekroczono dozwoloną długość tekstu
Twój status *
*
Tylko litery i cyfry, minimalnie znaki
Wszystkie pola oznaczone * są wymagane

Zasady dodawania opinii

Podziel się swoją pomocną opinią o potencjalnym pracodawcy, taką, jaką sam chciałbyś przeczytać. Daj innym szansę na poznanie Twoich doświadczeń i przemyśleń.

NIE opublikujemy Twojej wypowiedzi gdy:

  • będzie łamać polskie prawo
  • będzie niezgodna z regulaminem publikacji treści w serwisie Aplikuj.pl
  • będzie niemerytoryczna
  • będzie zawierała wulgaryzmy, dyskryminujące uwagi, obraźliwe komentarze, dane osobowe lub poufne dane, reklamy itp.

Dane osobowe tylko do wglądu redakcji lub w przypadku roszczeń sądowych.
Pod opinią / pytaniem pojawi się Twój nick.

Administrator
Administrator

Nie ma jeszcze opinii o pracy w firmie Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny UM w Poznaniu. Jeśli jesteś obecnym lub byłym pracownikiem, zachęcamy do podzielenia się swoim doświadczeniem. Twoja opinia pomoże innym lepiej poznać tego pracodawcę.

Opinie o firmie Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny UM w P... (3)

3.5

Na podstawie 652 oceny z Google.

Daga Michalak

Daga Michalak

Rodziłam na Polnej w zeszłym tygodniu i czuję się w obowiązku wspomnieć o pracy położnych w tym szpitalu. Większość pierwszej fazy porodu mieliśmy do czynienia z położnymi, które – według mojej opinii – nie powinny pracować z kobietami rodzącymi. Poza dość niemiłymi uwagami, które niosły ze sobą podtekst pt. „po co pani tu przyjechała tak wcześnie”, to praktycznie od razu usłyszeliśmy z mężem od położnej Agaty – pani w średnim wieku, krótkie, ciemne włosy i okulary – że na noc nie będziemy podawać oksytocyny. Nie byłoby z tym żadnego problemu, gdyby pani Agata okazała choć trochę wsparcia i udzieliła jakichkolwiek wskazówek, co można by było zrobić, aby trochę skrócić tę pierwszą fazę, ze swojej strony robiłam, co mogłam, ale to do położnych należy obowiązek opieki nad rodzącą pacjentką i udzielenia wsparcia i wskazówek. Położna ograniczyła się do tego, że zaleciła pójście pod prysznic, a potem de facto przyszła tylko kilka razy, raczej nie zainteresowana moim porodem. Położna Lidia traktowała nas protekcjonalnie, z góry i ironicznie, pytając, czy ja aby na pewno byłam w szkole rodzenia, gdy wspomniałam jej o krwawieniu pod prysznicem. Gdy wspomniałam, że tak, ale ból i stres powodują, że mam pustkę w głowie, to nieuprzejmie odpowiedziała, że ja nie mogę tak robić, że mam pustkę w głowie, że dlaczego sobie coś takiego robię. I jej pomysłem na tę noc było: „pani musi odpocząć i się zrelaksować i zadomowić, najlepiej pójść spać i przespać ból”. Obłożyła mnie kołdrami obciążeniowymi i kazała spać. Mojego męża najchętniej wysłałaby do domu, bo „tutaj nic się dzisiaj nie zadzieje i niech pan jedzie do domu spać”, oczywiście tego nie zrobił, bo opieka ze strony pań była żadna. Z ich perspektywy najłatwiej by było, żebym całość przespała, żeby nie musiały się bardziej angażować ani angażować lekarza, który był na zmianie (lekarka częściej do mnie przychodziła niż one). Były jedynie ironiczne uwagi, protekcjonalność i słowa sugerujące dobitnie, że ja sama powinnam wiedzieć, co mam robić, by zachęcić dziecko do porodu. Żadna z pań nie miała pomysłu na ten poród i odebraliśmy ich zachowanie jako brak chęci pomocy i generalne nastawienie, że przyjechaliśmy do szpitala za wcześnie i rosło w nas poczucie, że zawracamy im tu głowę. Gdyby nie trzecia zmiana położnych - spędziłam na porodówce 20h – i cudowna położna pani Agnieszka Nowak, to nie mam pojęcia, ile całość by jeszcze potrwała i jak by się to skończyło. Pani Agnieszka wiedziała, co robić, żeby zakończyć wreszcie tę pierwszą fazę porodu. Proponowała, zachęcała do różnych pozycji, zaangażowała mojego męża w pomoc, pokierowała nami, a wszystko to z masą wsparcia, uczucia, empatii. Nigdy w życiu nie zapomnę jej pomocy i wsparcia, które okazała nam na sali porodowej, gdy ja już myślałam, że nigdy stamtąd nie wyjdę. Pani Agnieszka to położna z powołania, dbała o nas, gdy mówiła, że zaraz do nas wróci – wracała. Nie miała wątpliwości, aby iść do lekarza, aby uzgodnić przebicie pęcherza i podanie oksytocyny. Chciała pomóc i działać, aby wreszcie doprowadzić mój poród do końca. Bez niej, kolokwialnie mówiąc, byśmy tam nie ujechali, a poród skończyłby się pewnie CC albo trwał kolejne męczące godziny. Cudowna osoba. Resztę pobytu w szpitalu wspominam źle, a „opiekę” na oddziale poporodowym mogłabym określić tak: wszyscy są mili, owszem, ale generalnie mają cię gdzieś. Jak poprosisz o pomoc, to nie odmówią, ale nie można liczyć, że ktoś się zainteresuje pacjentką ot tak. Poza tym, jak można podsuwać kobiecie po porodzie, gdy ta najczęściej jest jeszcze głową gdzieś indziej i jest śmiertelnie zmęczona formularzy o odbytym nauczaniu o pielęgnacji, karmieniu noworodka, gdy takiego nauczania w ogóle nie było? Sale trzyosobowe są udręką, kompletna duchota, w której nie da się spać. Generalnie nie ma się wrażenia, żeby kogoś tam obchodził dobrostan pacjentki, a już na pewno nie jej kondycja psychiczna. Te dwie gwiazdki są tylko i wyłącznie za Panią Agnieszkę. Za NIC więcej, gdybym miała rodzić ponownie, nigdy w życiu nie wrócę na Polną.

Dodano: miesiąc temu

Marta Andrukonis

Marta Andrukonis

Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie wystarczająco podziękować 🤍 Lekarzom, położnym i całemu zespołowi ze Szpitala na Polnej za czujność, profesjonalizm i szybkie reakcje podczas porodu. Dzięki Wam moje dziecko jest bezpieczne. Uratowaliście to, co dla mnie najcenniejsze. Nie wyobrażam sobie rodzić nigdzie indziej. Dziękuję z całego serca ❤️

Dodano: 4 tygodnie temu

Ewa

Ewa

Naprawę nie polecam. Jestem po CC, wchodząc na blok operacyjny czułam, że atmosfera jest bardzo napięta. Podczas dezynfekowania skóry i moim automatycznym wzdrygnięciu na skutek zimna i braku uprzedzenia o tym, usłyszałam czy ja się będę tak ruszać podczas znieczulenia? Pani anestezjolog oraz większość personelu o niczym nie mówiła, nie informowała, po prostu robili swoje. Cieszę się, że mąż wszedł na blok co było jak najbardziej na plus, bo inaczej mogłabym tego psychicznie nie znieść. Pielęgniarka anestezjologiczna jedyne co powiedział do mnie podczas cięcia to komentarz typu „oddychac”, jak spadała mi saturacja. Dodam, że mam wykształcenie medyczne i pracuje w szpitalu, więc dla mnie to jest niedopuszczalne, żeby być tak oschłym i nie prowadzić żadnej komunikacji z pacjentem. Pomijam już brak przestrzegania podstawowych zasad podczas podawania leków, przepłukiwania ich i całego postępowania z kaniulą naczyniową. Chciałabym podziękować mimo wszystko operatorom, kilku paniom położnym oraz pielęgniarkom, bo były miłe i empatyczne. Położna noworodkowa widząc trudna sytuacje na bloku przyniosła mi syna dwa razy podczas cięcia do przytulenia i to była najlepsza rzecz, która mnie spotkała podczas operacji. Później opieka na sali pooperacyjnej na najwyższym poziomie, duże zaangażowanie personelu medycznego. Mąż bez problemu mógł ze mną zostać całą noc i z maluszkiem. Dalsza hospitalizacja na oddziale poporodowym już średnia, spore braki personelu spowodowane najprawdopodobniej okresem chorobowym. Brak na oddziale położnej laktacyjnej, po prośbach przyszła z Pani z innego oddziału, porozmawiała ze mną, ale nie dotknęła ani mnie, ani dziecka. Więc nawet nie wiedziała jak sobie radzimy z karmieniem i laktacja. Dodam, że mam porównanie z innymi szpitalami, bo to nie był mój pierwszy poród i jestem bardzo, ale to bardzo rozczarowana.

Dodano: 3 miesiące temu

Podane treści są cytatem z Profilu Firmy w Google. Wybraliśmy ostatnie opinie, które nie mają skrajnych negatywnych ocen.
Jeżeli chcesz zobaczyć wszystkie opinie to kliknij tutaj.
Data aktualizacji: 10.03.2026

Dane firmowe i kontaktowe - Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny UM w P...

Informacje zostały ukryte przez pracodawcę.